Kupiliście licencje AI dla zespołu. Czy to znaczy, że wdrożyliście sztuczną inteligencję? Zwykle nie.
W ITSG widzimy to bardzo często. Firma kupuje narzędzia, szkoli ludzi i czeka na efekty. Efekty nie przychodzą. Powód jest prosty. Samo narzędzie niczego nie zmienia. Zmienia dopiero nowy sposób pracy.
Wdrożenia AI dzielimy na cztery poziomy. Różnią się kosztem i tym, jak mocno zmieniają codzienną pracę. Prawdziwa zmiana zaczyna się dopiero na trzecim poziomie. Poniżej pokazujemy, co je odróżnia i jak wybrać poziom właściwy dla waszej firmy.
Ten tekst jest dostępny także po angielsku: AI Implementation Levels.
Poziom 1: kupujecie licencje
Najczęstszy scenariusz wygląda tak. Firma kupuje licencje Microsoft Copilot albo podobne narzędzie. Rozdaje je pracownikom. I na tym kończy wdrożenie.
To jednak jeszcze nie jest wdrożenie. To udostępnienie kolejnej aplikacji w pakiecie Microsoft 365.
Koszt łatwo policzyć: liczba osób razy cena licencji.
Pracownicy dostają nowe narzędzie i zaczynają próbować. Część korzysta z niego regularnie. Reszta szybko o nim zapomina.
W firmie zmienia się niewiele. Rosną za to koszty:
- licencje,
- szkolenia,
- wsparcie działu IT,
- czas na naukę narzędzia.
Procesy zostają takie same. Nie ma policzalnych oszczędności. Ludzie szybciej piszą maile i robią prezentacje, ale firma pracuje tak jak wcześniej.
Ten krok ma jednak sens. To dobry początek. Ludzie oswajają się z technologią i uczą się eksperymentować. Nie nazywajcie tego jednak wdrożeniem AI.
Poziom 2: mocniejsze narzędzia i pierwsze pytania o bezpieczeństwo
Drugi poziom to narzędzia dla firm: Claude Enterprise, Claude Code i podobne. Tutaj wdrożenie się komplikuje, bo pojawiają się pytania o bezpieczeństwo i kontrolę.
Najprostsza wersja wygląda jak Copilot. Kupujecie licencje, mniej więcej 20 euro za osobę. Dostajecie limit tokenów, czyli jednostek, w których liczy się zużycie AI. Macie też dostęp do wybranych modeli. Pracownicy zyskują dużo mocniejsze narzędzia. Claude Code dobrze radzi sobie z dokumentami, analizą i pisaniem treści.
Bezpieczeństwo staje się częścią wdrożenia
Mocne narzędzia AI robią wiele rzeczy naraz. Dajecie im dostęp do wszystkich plików w firmie? Jedno polecenie może wtedy zmienić kilka dokumentów. Bez kopii zapasowych i jasnych zasad dostępu skończy się to problemem.
Wersje dla firm chronią lepiej, ale nie załatwiają wszystkiego. Musicie ustalić:
- kto u was ma dostęp do jakich danych i dokumentów,
- jakie uprawnienia dajecie każdemu użytkownikowi,
- jak sprawdzacie, co narzędzie zrobiło,
- co pozwalacie robić z danymi wrażliwymi,
- jak zarządzacie ryzykiem i odzyskujecie dane, gdy coś pójdzie źle.
Wiele firm wciąż się tego uczy. My też. Nie ma jednego wzorca, który zadziała wszędzie.
Rosną też koszty. Do licencji dochodzą: czas konsultantów, projekt zabezpieczeń i połączenie z waszymi systemami. Nadal jednak wdrażacie narzędzia, a nie zmieniacie procesy.
Poziom 3: pilotaże i rozwiązania dla konkretnych działów
Na trzecim poziomie pojawia się realna wartość dla biznesu. Wdrażacie rozwiązanie, które usprawnia konkretny proces w dziale. Część zadań przejmuje agent AI. To program, który sam wykonuje serię zadań zamiast człowieka. Czasem takich agentów pracuje kilku naraz.
Zwykle wygląda to tak. Dwie osoby, które dobrze znają AI i od dawna z nią pracują, budują narzędzie dla swojego działu. Tworzą agenta, grupę agentów albo automatyczny obieg pracy. Potem robią pilotaż, czyli test na małą skalę. Mierzą efekty i poprawiają rozwiązanie.
Najtrudniejszy moment: z pilotażu na całą firmę
Problem zaczyna się przy większej liczbie osób. Nie każdy zna się na AI. Nie każdy chce pisać polecenia dla AI, czyli prompty, i ustawiać agentów.
Większość ludzi chce po prostu kliknąć i zrobić swoją pracę. Tak jak w Excelu, w CRM albo w systemie finansowym.
Tu pomaga nasza platforma Cortex. Zmienia rozwiązanie z pilotażu w narzędzie dla zwykłych użytkowników. Możecie w nim:
- opisać konkretne zastosowania,
- ustawić granice działania systemu,
- nadać uprawnienia,
- kontrolować dostęp do danych,
- udostępnić je osobom bez wiedzy technicznej.
Dopiero wtedy wewnętrzny eksperyment staje się rozwiązaniem dla całej firmy.
Kosztu nie policzycie już przez pomnożenie liczby osób przez cenę licencji. Zależy on od tego, jak złożony jest proces, co ma robić system i ile potrzebujecie połączeń z innymi systemami. Taki wydatek ma jednak sens biznesowy. Rozwijacie własne pomysły i wdrażacie je pod kontrolą.
Na tym poziomie firma naprawdę się zmienia. Konkretne procesy działają automatycznie albo dużo szybciej. Ludzie oszczędzają czas albo robią więcej w tych samych godzinach.
Poziom 4: zmiana całego procesu i systemy szyte na miarę
Najwyższy poziom to rozwiązania, które zmieniają sposób pracy firmy w wybranym obszarze. To system, który przestawia cały proces, a nie narzędzie dla pojedynczych pracowników.
Taki projekt wymaga dobrej znajomości:
- branży,
- procesów w firmie,
- przepisów,
- przepływu danych,
- ryzyk technicznych i biznesowych.
Zbudowanie takiego systemu trwa co najmniej kilka miesięcy. Dokładny czas zależy od firmy, branży i ambicji.
Od narzędzia dla specjalistów do zmiany całej firmy
Na rynku przybywa wyspecjalizowanych rozwiązań. Tworzą je architekci i programiści, którzy nauczyli się pracować z AI i z narzędziami takimi jak Claude Code. Łączą wiedzę techniczną ze znajomością branży. Dzięki temu szybko budują produkt i zakładają wokół niego startup.
Prawdziwa zmiana zaczyna się jednak wtedy, gdy takie systemy budują duże firmy na własny użytek: banki, korporacje i instytucje.
Weźmy bank. AI może przejąć 90% pracy przy analizie kredytowej. Zamiast dużego zespołu analityków pracujących w arkuszach zostaje mniejsza grupa specjalistów. Korzystają z AI i podejmują ostateczne decyzje o kredycie.
Analiza kredytowa jest już częściowo cyfrowa. Systemy dostarczają dane. Samą analizę ludzie robią jednak nadal ręcznie. Dobrze wdrożony system AI:
- zbierze potrzebne dane,
- zrobi analizę,
- przygotuje rekomendację,
- wskaże ryzyka,
- przekaże sprawę człowiekowi do sprawdzenia i zatwierdzenia.
Bank może dzięki temu obniżyć koszty i dużo szybciej obsłużyć klienta.
W średnim albo dużym banku to ogromne przedsięwzięcie. Trzeba poznać procesy, opisać przepływy, zbudować modele, przetestować je i uruchomić na bezpiecznej infrastrukturze. Dane nie mogą wyjść poza firmę. Koszt sięga kilku milionów złotych.
Kiedy zaczyna się prawdziwe wdrożenie AI?
Od kiedy możecie powiedzieć, że wdrożyliście AI? Zakup licencji nie wystarczy. Używanie narzędzia od czasu do czasu też nie.
Nasza definicja jest prosta. Wdrożenie AI zaczyna się wtedy, gdy powstaje rozwiązanie, które automatyzuje konkretny proces. Ludzie oszczędzają dzięki niemu dużo czasu albo robią więcej w tych samych godzinach.
Nie chodzi o ładniejsze maile ani lepiej wyglądające oferty. Chodzi na przykład o księgowanie faktur. Ten proces da się zautomatyzować w 70%, bo większość faktur wygląda podobnie.
Możecie zbudować agenta, który:
- odbiera fakturę,
- czyta jej treść,
- rozpoznaje rodzaj dokumentu,
- wpisuje dane do systemu księgowego,
- przekazuje wpis księgowej do sprawdzenia i zatwierdzenia.
To jest wdrożenie AI w procesie firmy.
Prawdziwe wdrożenie zaczyna się więc zwykle na trzecim poziomie. Wcześniejsze etapy to udostępnianie narzędzi, budowanie kompetencji w zespole i oswajanie firmy z technologią. Są potrzebne, ale nie zmieniają jeszcze sposobu pracy.
Ile to kosztuje i jaki poziom wybrać?
Poziom wdrożenia wpływa wprost na budżet i na zwrot z inwestycji, jakiego możecie się spodziewać. Wiele firm popełnia ten sam błąd. Płacą za poziom pierwszy, a oczekują efektów z trzeciego albo czwartego.
Uważajcie, gdy dostawca podaje cenę od ręki. Prawdziwe wdrożenie wymaga kilku kroków. U nas wygląda to tak:
- sprawdzamy procesy,
- poznajemy waszą firmę,
- projektujemy rozwiązanie,
- ustalamy potrzebne połączenia z systemami,
- liczymy koszty bezpieczeństwa i utrzymania.
Zwykłe mnożenie licencji nie pokaże prawdziwego kosztu zmiany.
Nie każda firma potrzebuje od razu poziomu czwartego. Dla wielu dobrym startem będzie poziom drugi albo trzeci. To wystarczy, żeby zobaczyć wartość, i nie paraliżuje firmy.
Dopasujcie poziom do dojrzałości firmy i do celów biznesowych. Jeśli nie pracowaliście wcześniej z AI, zacznijcie od poziomu pierwszego i od eksperymentów. Gdy zobaczycie konkretne potrzeby, przejdźcie wyżej.
Co zmieni się w najbliższych latach?
Rynek dojrzewa szybko, ale zasada zostaje ta sama. Wdrożenie AI to nie zakup technologii. To zmiana procesów.
To, co dziś nazywamy poziomem czwartym, za rok może być dużo łatwiej dostępne. Narzędzia stają się prostsze, modele tańsze, a wiedza bardziej powszechna.
Nie liczy się to, czy macie licencje na najnowsze modele. Liczy się to, czy te modele zmieniają sposób, w jaki pracujecie i zarabiacie.
Firmy, które to rozumieją i dobierają poziom do swoich możliwości, zbudują trwałą przewagę. Firmy, które tylko kupują narzędzia i czekają, zapłacą za złudzenie postępu.
Najczęstsze pytania
Czy poziom pierwszy to w ogóle wdrożenie AI? To udostępnienie narzędzi, a nie wdrożenie. Ma wartość jako nauka i sposób na oswojenie zespołu z technologią. Nie zmienia jednak procesów w firmie.
Od jakiego poziomu powinna zacząć mała firma? Mała firma może zacząć od poziomu drugiego, czyli od narzędzi dla firm z jasnymi zasadami bezpieczeństwa. Potem szybko przejdzie na poziom trzeci i zbuduje rozwiązania dla najważniejszych procesów. Jej przewagą jest elastyczność i krótka droga decyzyjna.
Ile trwa wdrożenie na trzecim poziomie? Zwykle od dwóch do czterech miesięcy. Tyle zajmuje droga od sprawdzenia procesu do działającego rozwiązania. Kolejne obszary idą już dużo szybciej.
Czy można pominąć wcześniejsze poziomy i przejść od razu do czwartego? Można, ale ryzyko jest duże. Bez wcześniejszych doświadczeń nie wiecie, jak AI zachowa się w waszych procesach. Nie znacie też pułapek ani sposobów radzenia sobie z ryzykiem.
Jak sprawdzić, czy dostawca proponuje właściwy poziom? Zapytajcie: “Jak to rozwiązanie zmieni konkretny proces u nas?” Jeśli usłyszycie, że pracownicy dostaną dostęp do narzędzia, to poziom pierwszy albo drugi. Jeśli dostawca pokaże, jaki proces zautomatyzuje i w jakim stopniu, to poziom trzeci albo czwarty.
Zacznijcie od procesu, nie od narzędzia
Pierwszym krokiem nie jest kolejna licencja. Najpierw wskażcie procesy, które zabierają najwięcej czasu, powtarzają się albo są kluczowe dla firmy.
Wybierzcie trzy takie obszary. To naturalni kandydaci na wdrożenie AI na trzecim poziomie. Tam zaczyna się prawdziwa zmiana.
Chcecie sprawdzić, na którym poziomie jest wasza firma i co zautomatyzować najpierw? Umówcie audyt poziomu AI. Przejdziemy z wami procesy, pomożemy wybrać pilotaż i zaprojektujemy rozwiązanie pod wasze potrzeby.